piątek, 20 stycznia 2012

Najświętsza sekunda


"Eucharystia musi być centrum Twojego życia!" usłyszałam kilka lat temu podczas szkolnych rekolekcji. Nie zrozumiałam tego do końca, ale uznałam, że pewnie tak musi być. Jakiś czas po tym dostałam od jednego z księży maleńką książeczkę o Eucharystii. O ciele i krwi Pana. "Jak podrośniesz do zrozumiesz!" Trochę się wtedy oburzyłam... No, jak to!?



Od tamtej pory trochę spokorniałam. Znam już masę teologicznych definicji, co wcale nie oznacza, że wszystko rozumiem. Rozumiem bardzo mało. Co wiem? Wiem już, że to prawda. Eucharystia musi być w centrum, ponieważ jest źródłem siły! Jest jak kostka gorzkiej czekolady w czasie sesji... :) Jak filiżanka kawy po nieprzespanej nocy. Jest jak uśmiech Przyjaciela, który pomaga w trudnej chwili. A sam moment przyjęcia ciała Chrystusa? Jest najświętszą sekundą każdego dnia... Nie ma piękniejszej. Co jeszcze wiem? Chyba tylko tyle, że Jezus o stokroć bardziej chciałby być w kochającym ludzkim sercu, niż w złotej puszcze w tabernakulum. Zrobisz coś z tym? 

2 komentarze:

  1. Mogę każdego dnia wypowiadać te słowa. I tak się dzieję. Msza Święta - chociaż to przyjście Jezusa połączone z Jego ofiarą życia, ZMARTWYCHWSTANIEM - jest akcją, która ma pewien swój scenariusz... Jezus przechodzi pośród nas, dotyka, mówi, leczy, grozi palcem... idzie dalej. A potem, wieczorem - jest czas, by wspólnie ze sobą pobyć. Patrzymy, mówimy, słuchamy, czytamy, żalimy się... Adoracja. Zabieram GO.

    OdpowiedzUsuń