wtorek, 8 października 2013

Jak jest z Twoim wzrokiem?


W każdym z nas jest cząstka zapracowanej Marty i odrobina zasłuchanej Marii. Jednak Pan Jezus powiedział, że to właśnie Maria obrała „tę najlepszą cząstkę”. Czy w takim razie domowa krzątanina Marty była czymś złym? Myślę, że nie. Z resztą Pan Jezus tego nie powiedział. Przyjrzyj się Marcie i Marii dokładnie, każdej z osobna. Co ich różni? 

To, że Maria miała Jezusa cały czas przed oczami, była w Niego wsłuchana, zaś Marta widziała Jezusa tylko kątem oka, słyszała za pewne co drugie Jego słowo...



Spróbuj czy to będąc w pracy, czy krzątając się w domu nie zgubić tej najlepszej cząstki; spróbuj nie zgubić Jezusa sprzed swoich oczu. Nie daj codziennym obowiązkom zagłuszyć Jego głosu w twoim sercu.


„Troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.”

Łk 10, 41-42


poniedziałek, 7 października 2013

Już nie pytaj


Kiedy podczas spotkania z Archaniołem Gabrielem Maryja usłyszała, że „dla Boga nie ma nic nie możliwego” o nic już nie pytała, wyraziła jedynie swoją gotowość do współpracy: „oto ja, służebnica Pańska”.

To niesłychanie trudna sprawa dla nas, którzy uwielbiamy wszystko wiedzieć i wielką niewygodę sprawia nam, gdy czegoś nie możemy pojąć swoim rozumem. A może gdyby tak spróbować zaufać jak Maryja i zostawić wszystkie swoje ludzkie dochodzenia spraw? Spróbuj jak Ona wyeliminować ze swoich rozmów z Panem Bogiem znak zapytania. Nie pytaj jak, ale uwierz, że Twój Niebieski Ojciec jest wszechmogący. Dla Niego nie jest problemem dać życie tam, gdzie krąg profesorów medycyny stwierdza niepłodność; nie jest trudnością wlać miłość do rodziny, gdzie od lat króluje nienawiść i brak przebaczenia; z łatwością może pomóc znaleźć Ci wymarzoną pracę choć Ty nie możesz jej znaleźć od kilku miesięcy…


Im mniej pytasz, tym Jemu jest łatwiej działać.



sobota, 5 października 2013

Jak bardzo pragniesz nieba?


Czy też zauważyłaś jak bardzo łatwo ulegamy trendom dzisiejszego świata? Mamy już zakodowane, że powinnyśmy być piękne i zgrabne jak damy z okładek, wykształcone z plikiem dodatkowych kursów i dyplomów w ręku, a do tego świetnie znające się na tysiącu innych spraw. Szukanie odpowiedzi JAK TO ZROBIĆ zaprząta nam głowę oraz zabiera masę naszego czasu. Często niestety jest też przyczyną wielu trosk i zmartwień....

A czy aby nie zapomniałyśmy o najważniejszym? Otóż to nie pytanie o kolejne studia, o zapisy na pilates i trzeci z kolei kurs są najistotniejsze. Kiedy zadałaś sobie ostatnio pytanie: CO MAM ZROBIĆ BY DOJŚĆ DO ŚWIĘTOŚCI? KIM MAM BYĆ I JAKA MAM BYĆ, BY BYŁE TO MIŁE PANU BOGU?

Absolutnie nie mówię, że pragnienie doskonalenia się jest złe! Złe jest gdy spycha ona pragnienie nieba na boczny tor. Tak naprawdę dopiero znajdując się na swojej ścieżce do świętości osiągniemy szczęście i poczucie spełnienia (takie jakie możliwe jest doznać tu, na ziemi).

Jestem przekonana, że nie jedna Mama trójki dzieci, która budziła swoje pociechy co dzień i przygotowywała im śniadanie przez kilkanaście lat z rzędu, ale robiła to z prawdziwą miłością - jest święta. Tak samo siostra zakonna, która przez ćwierć swojego życia pracowała w kuchni, obierała warzywa i kroiła mięso, ale jednocześnie miała serce przepełnione życzliwością i dobrocią- jest święta.



Pan Bóg nie wymaga od nas rzeczy wielkich i spektakularnych! On nie zapyta nas po śmierci o ilość dyplomów i skończonych kursów, ale zapyta ile miłości wkładałyśmy w naszą codzienną pracę, jak bardzo kochałyśmy drugiego człowieka, jak bardzo pragnęłyśmy nieba...


"O Jezu mój, jak łatwo można się uświęcić - potrzeba tylko odrobinę dobrej woli. Jeżeli Jezus spostrzeże w duszy tę odrobinę, tej dobrej woli, to śpieszy się ze swoim oddaniem duszy i nic Go powstrzymać nie może, ani błędy, ani upadki, nic zgoła. Jezusowi jest pilno tej duszy dopomóc, a jeżeli dusza jest wierna tej łasce Bożej, to w bardzo krótkim czasie dusza może dojść do najwyższej świętości, do jakiej stworzenie tu na ziemi dojść może. Bóg jest bardzo hojny i nikomu łaski swojej nie odmawia, więcej daje, aniżeli my Go o to prosimy. Wierność w wypełnianiu natchnień Ducha Świętego - to najkrótsza droga."
św. siostra Faustyna



środa, 22 maja 2013

Spójrz w dół


Stopy. Czasem niezbyt ładnie pachnące, często zmęczone. Delikatne, bo to właśnie one narażone są na wszelkie niebezpieczne przedmioty na drodze. 
  
Stopy. To właśnie je Jezus umył swoim uczniom tuż przed swoją śmiercią. Chwilę przed podarowaniem im przykazania miłości. 

Stopy? Miłość? Jak to połączyć?

By umyć komuś stopy trzeba się zniżyć. Musowo jest uklęknąć i usłużyć drugiej osobie. Trzeba się też przełamać, nie dla każdego może być to czynność wyjątkowo przyjemna. A mimo to Jezus zachęca nas do wzajemnego mycia sobie stóp. Myślę, że w ten sposób zachęca do miłości, do pokochania w drugim człowieku tego, co jest w nim najtrudniejsze, do zaakceptowania jego wad i słabości. Czy zdajemy sobie z tego sprawę?



Może gdy brakuje nam siły i pokory, a górę bierze egoizm warto spojrzeć w dół i spojrzeć na stopy, które przypomną, że naszym zadaniem jest kochać w drugim to co najsłabsze?

wtorek, 29 stycznia 2013

Pietruszkowy eksperyment


Krojąc wczoraj pietruszkę na rodzinny obiad nagle zobaczyłam coś niesamowitego… Czy jesteście świadomi jak zachwycające wzory ukazują się naszym oczom po przekrojeniu pietruszki? Myślę, że nie powstydziłby się ich żaden home- bądź art-designer! :) „Panie Boże, Ty to masz głowę” – pomyślałam. „Dbasz o takie szczególiki!”



„Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.” 
Mt 6, 29 

Jeśli stworzenie wokół jest tak piękne, czy dostrzegasz również jak wielkim arcydziełem naszego Stwórcy jesteś TY? Nie ma dwóch takich samych płatków śniegu, nie ma dwóch identycznych marchewek… Twórczość Boga nie ma granic! Zobacz więc jak jesteś wyjątkowym, niepowtarzalnym i unikatowym dziełem Pana! :)




poniedziałek, 28 stycznia 2013

Wołaj "Tato!"


Każdy z nas pełni w życiu masę ról. Na pytanie: „kim jestem?” zazwyczaj odpowiadamy: „żoną, mężem, mamą, tatą, córką, synem, siostrą, bratem, przyjaciółką, przyjacielem, studentem uczelni X albo pracownikiem firmy Y”. Wymieniać tak można bardzo długo.  Jednak przy tej wyliczance mało kto pamięta odpowiedzieć, że jest również dzieckiem Bożymcórką bądź synem samego Wszechmogącego Boga.

Niektórym trudno przyjąć ten fakt, ponieważ nijak nie mogą odnaleźć się w tej królewskiej roli i przyjąć to Boże synostwo. A może ich ojcowie nie zbyt dobrze wywiązują się z rodzicielskiego obowiązku, przez co trudno zacząć traktować samego Boga jak troskliwego i czułego Tatę.  Myślę, że też po to Pan obdarzył nas wyobraźnią! 

Spróbuj odnaleźć w swoim sercu kogoś do kogo masz wielki szacunek i zaufanie; osobę z której zdaniem niezwykle się liczysz; w której widzisz wielkie pokłady ciepła. Może będzie to Twój wujek, może tata przyjaciela bądź któregoś ze znajomych albo ktoś zupełnie inny. Ktoś, kto najbardziej budzi w Tobie poczucie bezpieczeństwa. A teraz wyobraź sobie, że Bóg jako Twój niebieski Tata jest pod każdym Twoim wybranym aspektem MILION RAZY BARDZIEJ. Po prostu BARDZIEJ. Bardziej troskliwy, kochany, cierpliwy, wyrozumiały itd… Wyobrażasz to sobie? Niezwykłe, prawda? Nie zapomnij, że w każdej sekundzie możesz się do Niego zwrócić. On tylko na to czeka. 
Po prostu wołaj: „Tato!”.




„Miłosierny jest Pan i łaskawy, 
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.”

Ps 103, 8

wtorek, 22 stycznia 2013

Niewiasto, w co ubierzesz swoją duszę?!


Każdy kolejny nowy etap w życiu przynosi ze sobą mnóstwo pytań. 22 dni temu szalona noc sylwestrowa wprowadziła nas w 2013 rok. Może Tobie też, jak wielu innym kobietom zaglądającym do swojej szafy, od razu przychodziło na myśl pytanie: co będzie modne w tym roku? Jakie kolory, fasony, dodatki...? Może pomocą były wystukane w wyszukiwarce  nazwiska sławnych projektantów mody. Przecież oni znają się na rzeczy, oni pomogą być modną.




A czy zadałaś sobie kiedyś pytanie w co ubrać swoją duszę!? Kiedy nie przystrajamy jej pięknymi cnotami i dobrymi uczynkami traci ona swój blask i Boże światło.  

Poradźmy się w tej kwestii eksperta, najlepiej świętego Pawła z Tarsu. W jednym ze swoich listów pisze: 

"Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - przyobleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni!" 

(Kol 3, 12-15)

Przyodziej się w miłosierdzie, czyli skończ z wyrachowaniem, a otwórz swoje serce na drugiego. Niech jego dobro będzie Tobie milsze, niż własne. Bądź pokorna, nie graj siłaczki, ale spróbuj zaakceptować swoje słabości i kompleksy. Nie zapomnij o cichości. Nie bądź wrzaskliwa, słuchaj. Nie bez powodu masz parę uszu i jedne usta. Załóż na siebie szal cierpliwości, którym owiniesz wszystkie niezdrowe oczekiwania. A przede wszystkim ubierz się w piękną suknię miłości, która nada Twojej duszy niewysłowiony wdzięk, a sercu zapewni pokój, który wygładzi każdą Twoją niedoskonałość... 

Zatroszcz się o swoją duszę. Bez pięknej duszy, nie ma pięknego ciała. Jej blask promieniuje na zewnątrz. Na pewno lista Twoich zadań do zrealizowania w 2013 roku jest długa. Może warto do niej dopisać też troskę o własną duszę? Poradź się Ducha Świętego co masz robić, gdzie szukać. Proś Maryję, by uczyła Cię być piękną. Przecież kobieta kobietę najlepiej zrozumie. :)