poniedziałek, 9 maja 2011

Nie ma mowy o produkcji seryjnej


Epidemia szaleje.. 

Kolejną groźną chorobą jest porównywanie się z innymi. Jest ona szczególnie niebezpieczna, ponieważ może zapędzić nas w jeszcze poważniejsze schorzenia tj. w rozpacz (gdy porównujemy się z kimś według nas lepszym) oraz pychę (gdy uważamy, że jesteśmy od kogoś o stokroć wspanialsi). 

Stop! To może prowadzić nawet do duchowej śmierci! Należy natychmiast przyjąć dużą dawkę zaufania Bogu oraz miłości do siebie, jak i bliźniego. 

Uwierz, że Pan Bóg nie pozwala sobie na produkcję seryjną! Każdy jest inny, wyjątkowy, niepowtarzalny! Szacowanie co mamy, a czego nie, i jak wiele brakuje nam do ideału, krzywdzi, to przykre, ale niestety najbardziej... nas samym. 

"Gdyby każdy miał to samo,
 nikt nikomu nie byłby potrzebny."
ks. Jan Twardowski

Najlepsze co możemy zrobić, to pokochać samych siebie, zaakceptować swoje słabe i mocne strony, po prostu polubić swoją osobę... :) Tylko głębokie pogodzenie się ze swoim życiem, tym kim jesteśmy i jacy jesteśmy oraz ufność Panu Bogu, że właśnie to, że jestem tu i teraz, ma sens, zagwarantuje radość i spokój w sercu. 



Tabletki dla Ciebie

  • dziękuj Panu Bogu za swoje życie!
  • naucz się doceniać siebie (proś Boga, by pomógł Ci stać się najlepszą wersją siebie, by pomógł Ci stać się tym, kim On chce Cię widzieć!)
  • chwal innych, zachwycaj się nimi (to uwolni Cię od skłonności porównywania i nauczy cieszyć się wyjątkowością każdego człowieka)
  • czerp z innych, ale nie kopiuj ich! (M. Quist)


niedziela, 8 maja 2011

O "spodziewaniu" słów kilka

Uwaga! Panuje groźna choroba z łac. sperare, tj. oczekiwać, spodziewać się! Objawami są: rozgoryczenie, żal, smutek, frustracja, stopniowe pogarszanie się relacji z drugim człowiekiem oraz Bogiem.

Zachorowali na nią również Apostołowie idący do Emaus. Przez krzyżową śmierć Jezusa zawalił im się cały świat.. Byli przestraszeni i zagubieni. "A myśmy się spodziewali..." żalili się nowemu towarzyszowi drogi, w którym nie rozpoznali Chrystusa.

I ja tak wielu rzeczy się spodziewam, co często niestety kończy się gorzkim rozczarowaniem. Tak bardzo skupiam się na sobie, swoich planach i wymarzonej wizji życia, że nie zauważam w tym wszystkim Jezusa, który przychodzi.

Trudno się od tego wszystkich odciąć, ale warto! Meksykańskie przysłowie mówi: "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach!". Pamiętajmy, że naszym podstawowym zadaniem jest pełnienie woli Boga Ojca! Tylko życie w głębokiej przyjaźni z Nim przyniesie prawdziwy pokój, radość i poczucie sensu.


Na szczęście ze spodziewania się da się wyleczyć... :) Kuracja może potrwać dłuższy czas, ale regularne przyjmowanie leków przyniesie spodziewane rezultaty.

- spotykaj się z Jezusem podczas Eucharystii (jak najczęściej, to tam przecież dał się On w pełni rozpoznać uczniom!)
- przyjmuj codziennie dawkę Słowa Bożego (min. 10 minut)
- módl się często aktami strzelistymi "Jezu, ufam Tobie!", "Nie moja, ale Twoja wola niech się dzieje!" (I wszystkie inne, które masz w sercu; chodzi o budzenie w sobie zaufania do Boga i Jego ciągłej obecności w Twoim codziennym życiu)
- ciesz się obecnością drugiego człowieka (po prostu tym, że jest! :)), bądź dla innych!
- przemywaj kilka razy na dzień swoje oczy... nadzieją i staraj się dostrzec Boży Spisek w Twoim życiu (Jemu naprawdę zależy na Twoim szczęściu!)
- żyj twórczo!

Polecam: http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/pismo-swiete-rozwazania/art,582,spodziewaj-sie-ale-zyj-tworczo.html]

sobota, 7 maja 2011

Pozostań jej wierny

"Tak jak kiedyś mój rodzony ojciec włożył mi w rękę książkę i pokazał w niej modlitwę o dary Ducha Świętego, tak dzisiaj ja, którego również nazywacie »ojcem«, pragnę modlić się z warszawską i polską młodzieżą akademicką: o dar rozumu, o dar umiejętności, czyli wiedzy, o dar rady, o dar męstwa, o dar pobożności, czyli poczucia sakralnej wartości życia, godności ludzkiej, świętości ludzkiej duszy i ciała, wreszcie o dar bojaźni Bożej, o którym mówi Psalmista, że jest początkiem mądrości. Przyjmijcie ode mnie tę modlitwę, której nauczył mnie mój ojciec – i pozostańcie jej wierni. Będziecie wówczas trwać w wieczerniku Kościoła, związani z najgłębszym nurtem jego dziejów"- powiedział, 32 lata temu przed warszawskim kościołem świętej Anny, bł. Jan Paweł II do nas, młodych.


Trudno być dobrym chrześcijaninem, trudno radośnie wypełniać swoje powołanie bez pomocy Ducha Świętego. Naprawdę warto wejść z Nim w komitywę! :) 


A czy znasz modlitwę o dary Ducha Świętego? Pamiętaj o niej na początku dnia, przed rozpoczęciem nauki, czy innej ważnej pracy. Spisz ją, przypnij do korkowej tablicy, połóż na biurku, włóż do kalendarza... :)


Jeśli chcesz pięknie przeżyć swoje życie, nie może zabraknąć w nim Jego obecności. 


Modlitwa bł. Jana Pawła II

Duchu Święty, proszę Cię:
o dar Mądrości do lepszego poznawania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych,
o dar Rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej,
o dar Umiejętności, abym w życiu kierował się zasadami tejże wiary,
o dar Rady, abym we wszystkim u Ciebie szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował,
o dar Męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać,
o dar Pobożności, abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością,
o dar Bojaźni Bożej, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać.




piątek, 6 maja 2011

Lekarstwo życia

Mądrość Syracha mówi: "Wierny przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty, ani równej wagi za wielką jego wartość." (Syr 6, 14-15)


Ostatnio mocno zachwycam się tym, jak wspaniałych ludzi Pan Bóg stawia mi na drodze i jak wielkim darem jest przyjaźń! :)


Lubię jak święty Augustyn piszę o swoich przyjaciołach w "Wyznaniach". Esencja przyjaźni!


'"Przyjaźń zresztą jeszcze innymi przyciągała mnie urokami. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się w gronie przyjaciół, świadczyliśmy sobie nawzajem drobne przysługi. Razem czytaliśmy pięknie napisane książki, razem żartowaliśmy, razem zachowywaliśmy powagę. Czasem spieraliśmy się z sobą, bez nienawiści, tak, jakby się człowiek mógł sam z sobą spierać, a te bardzo rzadkie spory były tylko przyprawą dla panującej między nami niemal zawsze zgody. Uczyliśmy jedni drugich, uczyliśmy się jedni od drugich. Gdy kogoś z nas brakowało, bardzo tęskniliśmy za nim. Z wielką radością witaliśmy wracających. Takimi to właśnie znakami, wyłaniającymi się z serc, które się wzajemnie kochają, malującymi się na twarzy i błyszczącymi w oczach, dźwięczącymi w mowie, przejawiającymi się w najróżniejszych gestach serdecznych, przyjaźń się coraz goręcej rozpala, a jej płomień może stopić wiele dusz w jedność. Właśnie to kochamy w przyjaciołach."






Kochani, dbajcie o swoich Przyjaciół.. przez Nich również Pan Bóg mocno się o Was troszczy :)



czwartek, 5 maja 2011

Nie ma takiej burzy...

Dziś rano dostałam sms-a: "Jestem właśnie w łodzi na Jeziorze Galilejskim. Pamiętam w modlitwie. PS Nie ma takiej burzy, której Jezus by nie uciszył!" (Ks. Piotrze, dziękuję! :))

Od razu przypomniał mi się Piotr, który szedł w nocy po wodzie do Chrystusa. Gdy patrzył w oczy Jezusowi stawiał kroki pewnie, ale gdy odwrócił wzrok "na widok silnego wiatru uląkł się i zaczął tonąć" (Mt 14, 30).

Ktoś pięknie powiedział: "Znamy oczy, tych których kochamy."




Znasz oczy Jezusa? Czy dbasz o to, by codziennie się w nie wpatrywać? Czasem, gdy czujemy wielką pustkę w sercu warto po prostu patrzeć Mu w oczy. To będzie najpiękniejsza modlitwa.




Pamiętaj. Nie ma takiej burzy, której Jezus by nie uciszył.

środa, 4 maja 2011

Cicha i piękna jak wiosna

Lubię maj. Uwielbiam, gdy kwitną bzy i moje ukochane konwalie. To przepiękny miesiąc. Nie dziwi mnie wcale, że to właśnie on jest miesiącem wyjątkowo maryjnym.

Pamiętam jak chodziłam popołudniami z babcią na nabożeństwo do Matki Bożej. Przyznam szczerze, że wtedy trochę mnie ono nudziło. Nie rozumiałam za dużo z tego, co śpiewaliśmy, ale grzecznie klęczałam... Teraz za to odkrywam głębię Litanii Loretańskiej!

Panno nad Pannami, Matko najczystsza, Matko najmilsza, Panno roztropna... módl się z nami! To tak jak by prosić Maryję: "Naucz mnie być taką jak Ty!"

Maryja to esencja kobiecości. Proszę, szczególnie, Was, Drogie Kobiety, zaprzyjaźnijcie się z Maryją! Zachwyćmy się Nią, zaufajmy Jej.. Wczytujmy się, wsłuchujmy w wezwania litanii i prośmy Ją, by uczyła nas być taką na co dzień - piękną, pokorną, cichą, mądrą, kochającą, czystą...

Nie zmarnujmy tego wyjątkowego miesiąca! :)

PS Polecam bardzo ciekawy artykuł "Mocna Panienka" Moniki Waluśhttp://prasa.wiara.pl/doc/459282.Mocna-Panienka

wtorek, 3 maja 2011

Picie herbaty a sens życia

Czy można zostać świętym dziś? Tak! Wszyscy mogliśmy się o tym przekonać w niedzielę, kiedy Jan Paweł II dołączył do grona szczęśliwców, którzy przebywają już w niebie. Ach! Czyż nie pięknie? :)

Pragnę życzyć, i Tobie, i sobie, by co dzień wzrastało w Twoim sercu pragnienie świętości!

Bo święty to człowiek, który jest w pełni sobą, to ten, który odkrył, że jest kochany przez Boga, z Nim wspólnie uzgadnia marzenia.. To ten, który kocha! To twardziel w miłości, nie poddaje się, a gdy przeraża go jego słabość i grzeszność ucieka do Niego, bo wie, że tylko On jest prawdziwą siłą.

Święty, to ten, który jest w wierny w codziennych, drobnych obowiązkach i każdą najmniejszą rzecz potrafi wykonać z miłością..



"Picie herbaty. Mogę ją wykonać byle jak, od niechcenia. Mogę też je wykonać z uwagą, troską. Dla mojego człowieczeństwa, dla realizacji mojego powołania, dla moich relacji z Bogiem ważne tu jest nie tyle, co robię, ale jak to robię. Gdy staram się dobrze wykonać czynność, która mi właśnie przypadła w udziale - np. wkładam całe serce w parzenie herbaty innym albo pijąc herbatę, po prostu delektuję się jej smakiem - wzrastam jako człowiek i chrześcijanin, bo dobrze robię to, co mam do zrobienia. Dobrze przygotowując herbatę, w pełni wykorzystując tę chwilę, mogę też odkryć coś więcej, np. poprzez tę czynność mogę spotkać drugiego człowieka, okazać mu troskę i czułość. Gdy zaś czynię to od niechcenia, mimochodem, niechlujnie - umniejszam się i zubażam, nie daję innym szansy doświadczenia czegoś naprawdę istotnego, marnuję jakąś część swojego życia."

Zbigniew Nosowski "Parami do nieba"